Gdańsk, PL
22 MAJA 2026
Umarło polskie „wpadnę”. Zostało nam „kiedyś” — najsamotniejsze słowo, jakie piszemy do bliskich
Kiedyś się po prostu wpadało: bez zapowiedzi, z ciastem albo z pustymi rękami. Dziś umawiamy się z przyjacielem jak do dentysty, z trzytygodniowym wyprzedzeniem, i właśnie dlatego tak często nie widujemy się wcale.
Jest taki rodzaj wiadomości, który zna każdy. Leży w telefonie od trzech tygodni, czasem od trzech miesięcy: „Musimy się w końcu spotkać!”. Odpisujesz od razu, z tą uprzejmą serdecznością, która nic nie kosztuje: „Koniecznie, dawno się nie widzieliśmy!”. A pod spodem oboje wiecie, że nic z tego nie będzie. Że „kiedyś” to właściwie sposób, żeby powiedzieć: tęsknię za tobą, ale nie mam już pojęcia, jak cię o to poprosić.
Był kiedyś taki mały, codzienny gest, dziś niemal wymarły: wpadanie do siebie. Nikt nie mówił „umówmy się” ani „zajrzę do kalendarza”. Mówiło się po prostu: wpadnę. Ktoś stawał w drzwiach bez zapowiedzi, czasem z ciastem, czasem z niczym, a ty nastawiałeś czajnik, choć wcale nie planowałeś dzielić tego popołudnia z kimkolwiek. Wpadanie było tanie. Nie wymagało niczyjej zgody, trzech rund negocjowania terminu ani obietnicy, że będzie fajnie. Było po prostu obecnością, która nie prosiła o pozwolenie.
Jak bliskość zamieniła się w logistykę
Coś się przez te lata stało, a zwykle nazywamy to źle. Zmieniło się coś subtelniejszego: bliskość awansowała do rangi wydarzenia, mimo że wcale nie przestało nam na sobie zależeć. Żeby zobaczyć przyjaciela, otwierasz dziś kalendarz, szukasz wspólnego okienka za dwa tygodnie, potwierdzasz dzień wcześniej, a potem, jeśli akurat pada albo jesteś zmęczony, odwołujesz to z cichą ulgą. Zrobiliśmy z bliskości projekt. A projekt, w odróżnieniu od miłości, zawsze można przełożyć na później. Nikt nie zrywa przyjaźni. Po prostu każde „jutro” zamienia się w kolejne „kiedyś”, aż nie zostaje nic do zerwania.
Liczby pokazują, jak głęboko to sięga. W Stanach Zjednoczonych czas spędzany twarzą w twarz z przyjaciółmi skurczył się z sześćdziesięciu minut dziennie w 2003 roku do trzydziestu czterech w 2019, a w pandemicznym 2020 spadł do dwudziestu . I nie zwalajmy wszystkiego na lockdown: spadek o ponad czterdzieści procent nastąpił, zanim ktokolwiek usłyszał słowo „pandemia” . Wspólny czas stopniał zaś najbardziej tam, gdzie bliskość najmocniej trzyma ludzi przy życiu: wśród osób przed dwudziestym piątym rokiem życia i wśród nieżonatych mężczyzn, gdzie spadek przekroczył trzydzieści pięć procent .
| Kategoria | Ile minut dziennie Amerykanie spędzają twarzą w twarz z przyjaciółmi — spadek zaczął się na długo przed pandemią. |
|---|---|
| 2003 | 60 |
| 2019 | 34 |
| 2020 | 20 |
Za tym idzie liczba, która w praktyce oznacza ciszę w czyimś mieszkaniu. W 1990 roku trzy procent dorosłych nie miało ani jednego bliskiego przyjaciela. W 2021 — dwanaście. Liczba ludzi, którzy nie mają do kogo zadzwonić w zwykły wtorek, tak po prostu, bez okazji, wzrosła czterokrotnie w ciągu jednego pokolenia .
| Kategoria | Odsetek dorosłych Amerykanów, którzy nie mają żadnego bliskiego przyjaciela — wzrost czterokrotny w jedno pokolenie. |
|---|---|
| 1990 | 3 |
| 2021 | 12 |
To nie jest twoja wina
Jeśli kalendarz zjadł ci przyjaźnie, winny jest świat, który nie zostawił ci na to miejsca: świat urządzony tak, by twój czas był rozdysponowany do ostatniej minuty, a każda wolna godzina wyglądała jak coś, co trzeba komuś odebrać.
I nie zaczęło się to od telefonu w kieszeni, choć telefon tak wygodnie obwiniać. Robert Putnam opisał ten odpływ w książce wydanej, zanim ktokolwiek miał smartfona: między latami siedemdziesiątymi a końcem lat dziewięćdziesiątych Amerykanie zapraszali znajomych do domu prawie o połowę rzadziej, z około czternastu razy w roku do ośmiu . Wpadanie do siebie umierało powoli, przez dekady, na naszych oczach, wypychane przez dojazdy, nadgodziny, telewizor, przedmieścia. Telefon dołożył swoje dopiero później. Ale grób kopano od dawna.
| Kategoria | Ile razy w roku Amerykanie zapraszali znajomych do domu — trend spadał już na długo przed smartfonami. |
|---|---|
| poł. lat 70. | 14 |
| koniec lat 90. | 8 |
Jest osoba, która wysyła „musimy się spotkać” i po miesiącu ciszy czuje się odrzucona, niepotrzebna, jakby przestała się liczyć. I jest ta druga, która wraca do domu tak wyprana z sił, że sama myśl o planowaniu czegokolwiek staje się kolejnym punktem na liście zadań. Obie mają rację i obie tęsknią za tym samym. Winna jest poprzeczka, którą zawiesiliśmy tak wysoko, że na zwykłe spotkanie trzeba się zbierać jak na wyprawę. Gdzieś teraz ktoś przegląda telefon, zatrzymuje się na twoim imieniu i myśli dokładnie to, co ty przed chwilą pomyślałeś o kimś, kogo ci brakuje.
Bo tu nie chodzi o towarzyskość dla samej towarzyskości. Samotność to sygnał płynący z ciała, dokładnie taki jak głód czy pragnienie. Za liczbami, które zaraz przeczytasz, stoi ktoś konkretny: sąsiad, który nie pamięta, kiedy ostatni raz ktoś zapukał do niego bez powodu.
Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że samotność dotyka dziś co szóstego człowieka na świecie i wiąże się z ponad ośmiuset siedemdziesięcioma tysiącami zgonów rocznie, to mniej więcej sto na każdą godzinę . Gallup, pytając ludzi w stu czterdziestu dwóch krajach, usłyszał, że blisko jedna czwarta mieszkańców planety czuje się bardzo lub raczej samotna . Dotyka to ludzi niezależnie od zamożności czy szerokości geograficznej: w Unii Europejskiej co ósmy dorosły przyznaje, że czuje się samotny przez większość czasu albo stale, a ponad jedna trzecia — że przynajmniej czasami . W Polsce odsetek osób, które czują się samotne „bardzo często lub zawsze”, podwoił się w siedem lat: z czterech procent w 2017 roku do ośmiu w 2024, a samotność najmocniej uderza w najmłodszych .
Samotność najczęściej boli w zwykły wtorek, kiedy telefon milczy, a ty i tak go sprawdzasz.
A teraz najważniejsza liczba tego listu, bo ona zmienia wszystko. Największa jak dotąd analiza tego zagadnienia (sto czterdzieści osiem badań, ponad trzysta tysięcy osób obserwowanych latami) pokazała, że ludzie o silniejszych więziach mają o połowę większą szansę na dożycie końca badania niż osoby osamotnione . Pięćdziesiąt procent. Bliskość to jeden z najsilniejszych znanych czynników tego, jak długo i jak dobrze żyjemy.
| Kategoria | Flagowa liczba listu: o ile większa jest szansa na przeżycie okresu badania przy silnych więziach społecznych. |
|---|---|
| Większa szansa na przeżycie przy silnych więziach | 50 |
Zdrowotne skutki odcięcia od ludzi są porównywalne z wypalaniem nawet piętnastu papierosów dziennie, a większe niż skutki otyłości czy braku ruchu. — U.S. Surgeon General, 2023— U.S. Department of Health and Human Services (HHS)
Gdyby jakaś tabletka tak działała, leżałaby w każdej apteczce. Tymczasem lekarstwem jest czyjś głos w słuchawce i dwa kubki na stole.
Jak sprawić, żeby spotkanie znów było tanie
Skoro spotkanie zrobiło się za drogie, lekarstwem jest sprawić, żeby znów było tanie: obniżyć próg, a nie nakręcać w sobie motywację, której i tak ci nie brakuje.
„Musimy się w końcu spotkać” jest drogie, bo niczego nie rozstrzyga: cały ciężar umawiania przerzuca na potem, a „potem” nie przychodzi nigdy. „Wpadnę w czwartek koło szóstej, mam czterdzieści minut” jest tanie, bo rozstrzyga wszystko już teraz. Ma dzień, godzinę i celowo skromny zakres. Obiecuje tylko czterdzieści minut i dwa kubki, nic więcej. I paradoksalnie właśnie dlatego dochodzi do skutku: bo nikt nie musi się do niego zbierać.
Sekretem dawnego „wpadnę” była niska stawka. Nikt nie sprzątał całego mieszkania ani nie układał menu. Wizyta nie była egzaminem z gościnności. Da się to odzyskać na przekór kalendarzowi: jednym stałym, drobnym rytuałem w miejsce wielkiego, mglistego „kiedyś”. Spacer w każdą środę, kawa w drodze z pracy albo telefon o stałej porze, kiedy oboje zmywacie. Bliskość najczęściej wyrasta z powtórzeń na tyle małych, że nie trzeba się do nich zbierać.
Wróćmy więc do tej wiadomości, która leży w twoim telefonie od trzech tygodni. Zamiast kolejnego „koniecznie, kiedyś!”, zrób jedną małą, konkretną rzecz: wybierz jedno imię, to, które właśnie samo ci się przypomniało, i napisz zdanie z prawdziwym dniem i godziną w tym tygodniu. Zaproponuj spotkanie, choćby na dwadzieścia minut. „Będę w czwartek koło szóstej niedaleko ciebie. Wpadnę na dwadzieścia minut, wystaw dwa kubki”. Nie musisz sprzątać ani mieć ciasta: wystarczy czajnik i te dwadzieścia minut.
Bo „kiedyś” nie ma w żadnym kalendarzu. Czwartek ma. I ktoś po drugiej stronie, dokładnie tak jak ty, czeka tylko, aż ktoś wreszcie nastawi wodę.
Chcesz wesprzeć Lieto? Zapisz się, żeby dostawać każdy nowy list.
- Czasopismo naukowe
- Medycyna i zdrowie
- [1]Julianne Holt-Lunstad, Timothy B. Smith, J. Bradley Layton (2010). Social Relationships and Mortality Risk: A Meta-analytic Review. PLoS Medicine 7(7), e1000316. doi:10.1371/journal.pmed.1000316 [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- Instytucja publiczna
- [2]Viji Diane Kannan, Peter J. Veazie (2023). US trends in social isolation, social engagement, and companionship — nationally and by age, sex, race/ethnicity, family income, and work hours, 2003-2020. SSM - Population Health, 21: 101331 [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [4]Daniel A. Cox, Survey Center on American Life (2021). The State of American Friendship: Change, Challenges, and Loss. Survey Center on American Life (American Enterprise Institute) [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [5]U.S. Surgeon General (Vivek H. Murthy), Office of the U.S. Surgeon General (2023). Our Epidemic of Loneliness and Isolation: The U.S. Surgeon General's Advisory on the Healing Effects of Social Connection and Community. U.S. Department of Health and Human Services (HHS) [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [6]World Health Organization, Commission on Social Connection (2025). From Loneliness to Social Connection: Charting a Path to Healthier Societies. World Health Organization (WHO) [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [9]CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej); rel. PAP / Nauka w Polsce (2024). Kto jest najbardziej narażony na samotność? (komunikat CBOS nr 115/2024). CBOS, komunikat 115/2024 (za PAP / Nauka w Polsce) [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- Dane / statystyka
- [8]European Commission, Joint Research Centre (JRC) (2023). Monitoring and tackling loneliness in Europe — first EU-wide Loneliness Survey (EU-LS). European Commission, Joint Research Centre [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- Inne
- [3]Derek Thompson (2025). The Death of Partying in the U.S.A. — and Why It Matters (autor eseju „The Anti-Social Century", The Atlantic). Derek Thompson (Substack), na danych American Time Use Survey [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [7]Gallup and Meta (Global State of Social Connections) (2023). Almost a Quarter of the World Feels Lonely. Gallup (Meta-Gallup Global State of Social Connections, 142 kraje) [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia
- [10]Robert D. Putnam (2000). Bowling Alone: The Collapse and Revival of American Community. Simon & Schuster (Nowy Jork), 2000 [dostęp: 2026-07-08]· do potwierdzenia