Gdańsk, PL
12 CZERWCA 2026
Kibicowaliśmy nie drużynie.
Mundial trwa, a gdzieś w mieście knajpa już przegrała spór z własnymi meblami. To list o tym, co mistrzostwa naprawdę nam dają — nie o piłce, ale o tym, że siadamy razem.
Do południa knajpa na rogu przegrała już spór z własnymi meblami. Dwa stoliki, które nigdy nie miały się stykać, ktoś zsunął razem, znikąd pojawiło się trzecie krzesło, a chłopak na taborecie celuje pilotem w telewizor, który nijak nie chce się przechylić. Turniej ruszył jedenastego. Nikomu tutaj nie płacą za to, żeby przejmował się aż tak bardzo.
A w telefonie grupa, która milczała od tygodni, nagle się budzi. Wpada terminarz — zdjęcie rozpiski wydrukowanej i przyklejonej do ściany, rogi już się podwijają. Ktoś zakreśla swoją reprezentację na czerwono. I to jedno pytanie, które naprawdę ma znaczenie, choć z piłką nie ma nic wspólnego: gdzie oglądamy?
Ten jest większy niż zwykle. Trzy kraje gospodarze naraz — Stany Zjednoczone, Kanada i Meksyk, pierwszy mundial w historii podzielony na trzy — czterdzieści osiem drużyn zamiast trzydziestu dwóch, sto cztery mecze rozsiane na cały miesiąc wieczorów . Zaczął się w Meksyku jedenastego czerwca, pod starym rykiem Estadio Azteca, i nie skończy się aż do dziewiętnastego lipca, na MetLife Stadium pod Nowym Jorkiem. Inaczej mówiąc: pretekst jeszcze nigdy nie trwał tak długo ani nie sięgał tak daleko. Całe lato stałych zaproszeń, rozdanych za darmo.
Bo taką sztuczkę robi nam mundial — i jest to sztuczka hojna. Na miesiąc daje wszystkim ten sam pretekst w tym samym czasie. Nie musisz wymyślać powodu, żeby napisać do znajomego, do którego wciąż zbierasz się odezwać. Nie musisz tłumaczyć, czemu dzwonisz do taty we wtorek. Jest mecz. To wystarczy za powód, a zasady każdy już zna.
Wcale nie chodzi o piłkę
A raczej — piłka jest prawdziwa, gole są prawdziwe, rozpacz w dziewięćdziesiątej minucie jak najbardziej prawdziwa. Ale gdy zedrzeć to wszystko, większość z nas goni za kształtem samego wieczoru wokół meczu. Te same krzesła. Kumpel, który wrzeszczy na sędziego, jakby ten mógł go usłyszeć. Kuzyn, który po golu pisze jedno słowo. Rytuał, którego nie trzeba organizować, bo zorganizował go za nas kalendarz.
Popatrz, jak ten rytuał sam się składa. Ktoś wrzuca terminarz. Ktoś inny zaklepuje knajpę, zanim ktokolwiek zdąży zapytać. Zaczyna się lawina odpowiedzi — kto wchodzi, kto kogo przyprowadza, czy w nowym miejscu jest dość ekranów, czy pierwszy gwizdek nie pada za późno dla tych z dziećmi. Ktoś wygrzebuje stary żart z poprzedniego turnieju, zakopany od czterech lat, i wchodzi tak, jakby nie minęła ani chwila. Do pierwszego gwizdka plan zbudował się z niczego — z samej rozpiski i pragnienia, żeby nie być z tym samemu. Nic z tego nie dotyczy sportu. A jednak to właśnie o to chodzi.
I zauważ, jak szybko każdy wraca na swoje stare miejsce. Ta sama osoba zawsze ląduje na tym samym krześle, tym z dobrym widokiem na ekran. Ten sam kumpel prowadzi komentarz, o który nikt nie prosił i którego nikt by nie oddał. Przesądny nie rusza się z miejsca, gdy dobrze idzie, nawet po kolejkę. Nikt tego nie ćwiczył. To pamięć mięśniowa z poprzednich turniejów — mała cywilizacja, która co kilka lat odbudowuje się bez zmian, w chwili, gdy wpada terminarz.
Antropolodzy mają na to, co odbudowuje się na twoich oczach, prostszą nazwę: rytuał. A rytuały wcale nie są bezczynne. Podłącz kibicom aparaturę podczas rozruchu przed pierwszym gwizdkiem, a okaże się, że to właśnie ta wspólna, przesycona bodźcami część — śpiewy, race, tłum ciał poruszających się jak jedno — daje najostrzejsze skoki synchronii emocji w całym dniu, wyższe nawet niż przy golach . Tłum robiący to samo w tym samym czasie nie jest ozdobą wokół meczu. Jest maszyną, która ze stu osobnych ludzi robi jeden wstrzymany oddech .
Nie bez powodu cała planeta pochyla się nad tym samym ekranem. Poprzedni mundial śledziło około pięciu miliardów ludzi — a mniej tu chodzi o samą liczbę niż o to, z czego jest zrobiona: nie z jednego ogromnego tłumu, ale z setek milionów małych pokoi, w każdym ten sam obraz na ścianie, w każdym stłoczeni swoi.
Francuski socjolog nazwał to uczucie już ponad wiek temu. Émile Durkheim mówił o zbiorowym wrzeniu — o ładunku, który przeskakuje między ludźmi w chwili, gdy tłum się zbiera i działa jak jeden organizm; o energii, której nikt nie zabierze sam do domu, a którą każdy czuje, dopóki trwa. Opisywał plemienne zgromadzenia wokół ognia. Równie dobrze mógłby opisywać knajpę tuż przed pierwszym gwizdkiem.
Oglądanie razem robi z nami coś, czego oglądanie w samotności nie potrafi. Czujesz, jak sala unosi się o pół sekundy wcześniej, zanim jeszcze zrozumiesz podanie. Obcy człowiek łapie cię za ramię i przez dziewięćdziesiąt minut jesteś, absurdalnie i całkowicie, po tej samej stronie. To przynależność podana od ręki — i akurat do niej wciąż wracają wieloletnie badania nad zdrowiem człowieka.
To wcale nie jest gołosłowne twierdzenie — i nie tylko czcze wzruszenie; to da się zmierzyć. Antropolodzy z Oksfordu badający kibiców piłki opisują coś głębszego niż trzymanie z ulubionym klubem: trzewne poczucie jedności z grupą, ten rodzaj zlania się, które z obcych w tych samych barwach robi coś bliższego rodzinie i sprawia, że pozostają wierni przez całe życie . Poszerz kadr, a wzór utrzymuje się niezależnie od kultury i metody — od wierności drużynie, przez tłumy na żywo, po sport klubowy, motywem przewodnim zawsze jest towarzystwo, nie sama gra .
Wiesz to ciałem, na długo, zanim potwierdzi to jakiekolwiek badanie. Pomyśl o golu, który obejrzałeś sam, z opóźnieniem, wiedząc już, że padł — i jak płasko wtedy zabrzmiał. A potem pomyśl o tym samym golu w nabitym pokoju: o tym wspólnym, wstrzymanym na pół sekundy oddechu, o ryku, który przychodzi od wszystkich naraz i przechodzi przez ciebie na wylot. Ten sam materiał. Zupełnie inne wydarzenie. Różnicą nigdy nie były piksele. Byli nią ludzie.
I widać to w ciele. Ludzie, którzy dzielili przeżycie z kimś drugim — nie zamieniając choćby jednego słowa — czuli je mocniej niż ci, którzy przechodzili przez nie sami; i to słodkie, i to gorzkie wzmacniała obecność drugiego . Poszerz kadr jeszcze raz, a wniosek powtarza się na różnych kontynentach: fala wspólnego uczucia idąca w parze z tożsamością grupową , dobrostan, który przetrwa dłużej niż sam dzień , więź sięgająca daleko poza salę . Inne rytuały, jeden wniosek — jesteśmy stworzeni, by czuć więcej razem.
Dobre relacje sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi i zdrowsi. I tyle.— Robert Waldinger, dyrektor Harvard Study of Adult Development — TED, 2015
Harvard Study of Adult Development śledzi ludzkie losy od ponad osiemdziesięciu lat, a jego główny wniosek jest niemal zawstydzająco prosty: to nie pieniądze ani sława trzymają nas w zdrowiu przez całe życie — to ciepło naszych więzi . I nie chodzi tylko o nastrój. Silniejsze więzi idą w parze z wyraźnie większą szansą na przeżycie — wpływem na śmiertelność, który badacze stawiają wyżej niż otyłość .
Wtorek, którego nikt nie zakreślił
Po dwóch tygodniach rytuał ma już swój kształt. Mecz fazy grupowej w środku tygodnia, dwie drużyny, które zupełnie cię nie obchodzą, spotkanie, które w każdym innym czerwcu byś sobie odpuścił. A jednak te same krzesła się zapełniają. Znajoma, która się wyprowadziła, wzięła wolne i przyjechała — mówiła, że dla żadnej firmowej sprawy by tego nie zrobiła, a dla tego jakoś robi. Tata pisze w przerwie, żeby pokłócić się o zmianę, a ty odpisujesz, i ta wymiana zdań to cała ta rozmowa, której od miesięcy nie umieliście odbyć, przemycona pod ustawieniem składu. Nikt nie planował imprezy. Znów samo się złożyło, tak jak przez cały miesiąc, wokół dziewięćdziesięciu minut, które na papierze nic dla nikogo z was nie znaczą.
I właśnie to warto zauważyć, zanim umknie: jak niewiele sam wynik miał wspólnego z tym, dlaczego pokój był pełny. Nie zapamiętasz wyniku tego wtorkowego meczu. Zapamiętasz, że w pokoju było ciepło, i kto w nim był, i że tym razem nikogo nie trzeba było namawiać, żeby przyszedł.
Zatrzymaj sobie pretekst
Więc wykorzystaj ten miesiąc do tego, do czego naprawdę się nadaje. Wyślij terminarz koledze, który się wyprowadził. Wybierz mecz do obejrzenia z rodzicami. Pozwól grupie wybrać miejsce i po prostu idź — nawet jeśli nie znasz zasady spalonego, nawet jeśli jesteś tam tylko dla chrupek i tego całego hałasu. Powiedz „tak” meczowi w środku tygodnia. Bądź tym, kto zakreśli wtorek, którego nikt inny nie zakreślił.
Jest dziwny smutek w dniach po finale, zupełnie nieproporcjonalny do jednego meczu. Grupa znów milknie. Knajpa rozplątuje swoje stoliki i oddaje trzecie krzesło temu stolikowi, któremu je podebrano. Rozpiska znika ze ściany, każda kratka wreszcie wypełniona. Tak naprawdę nie opłakujesz piłki. Opłakujesz łatwy, niepodważalny powód, żeby być w jednym pokoju z ludźmi, których kochasz — powód, którego przez miesiąc nie musiałeś przed nikim tłumaczyć.
Więc gdy w lipcu się skończy — bo się skończy, ktoś uniesie puchar na MetLife, a z ulic zejdzie cały ten hałas — zauważ, jak łatwo szło spotykanie się, dopóki pretekst istniał. I zrób coś małego, ale odważnego: zatrzymaj sobie ten pretekst. Wybierz wtorek, w którym nie ma żadnego meczu. Napisz do grupy bez terminarza mimo wszystko. Zsuń stoliki bez żadnego powodu. Gwizdek nigdy nie był sednem. Byli nim ludzie, którzy przybiegli, gdy go usłyszeli.
Chcesz wesprzeć Lieto? Zapisz się, żeby dostawać każdy nowy list.
- Czasopismo naukowe
- Psychologia
- [6]Rochelle M. Eime, Janet A. Young, Jack T. Harvey, Melanie J. Charity, Warren R. Payne (2013). A systematic review of the psychological and social benefits of participation in sport for adults: informing development of a conceptual model of health through sport. International Journal of Behavioral Nutrition and Physical Activity 10, 135. doi:10.1186/1479-5868-10-135 [dostęp: 2026-07-07]
- [7]Erica J. Boothby, Margaret S. Clark, John A. Bargh (2014). Shared Experiences Are Amplified. Psychological Science 25(12), 2209-2216. doi:10.1177/0956797614551162 [dostęp: 2026-07-07]
- [8]José J. Pizarro, Larraitz N. Zumeta, Pierre Bouchat, Anna Włodarczyk, Bernard Rimé, Nekane Basabe, Alberto Amutio, Darío Páez (2022). Emotional processes, collective behavior, and social movements: A meta-analytic review of collective effervescence outcomes during collective gatherings and demonstrations. Frontiers in Psychology 13, 974683. doi:10.3389/fpsyg.2022.974683 [dostęp: 2026-07-07]
- Medycyna i zdrowie
- [5]Helen Keyes, Sarah Gradidge, Nicola Gibson, Annelie Harvey, Shyanne Roeloffs, Magdalena Zawisza, Suzanna E. Forwood (2023). Attending live sporting events predicts subjective wellbeing and reduces loneliness. Frontiers in Public Health 10, 989706. doi:10.3389/fpubh.2022.989706 [dostęp: 2026-07-07]
- [11]Julianne Holt-Lunstad, Timothy B. Smith, J. Bradley Layton (2010). Social Relationships and Mortality Risk: A Meta-analytic Review. PLOS Medicine 7(7), e1000316. doi:10.1371/journal.pmed.1000316 [dostęp: 2026-07-07]
- Nauki ścisłe i przyrodnicze
- [1]Dimitris Xygalatas, Vitor Leandro da Silva Profeta, Mohammadamin Saraei, Gabriela Baranowski-Pinto (2025). Route of fire: Pregame rituals and emotional synchrony among Brazilian football fans. Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS) 122(24), e2422779122. doi:10.1073/pnas.2422779122 [dostęp: 2026-07-07]
- [2]Ronald Fischer, Dimitris Xygalatas, Panagiotis Mitkidis, Paul Reddish, Penny Tok, Ivana Konvalinka, Joseph Bulbulia (2014). The Fire-Walker's High: Affect and Physiological Responses in an Extreme Collective Ritual. PLOS ONE 9(2), e88355. doi:10.1371/journal.pone.0088355 [dostęp: 2026-07-07]
- [3]Martha Newson, Michael Buhrmester, Harvey Whitehouse (2016). Explaining Lifelong Loyalty: The Role of Identity Fusion and Self-Shaping Group Events. PLOS ONE 11(8), e0160427. doi:10.1371/journal.pone.0160427 [dostęp: 2026-07-07]
- [4]Gi-Yong Koo, Junmo Sung, J. Michael Martinez (2015). Effects of Team Identification on Social and Emotional Adjustment in Higher Education. Journal of Intercollegiate Sport 8(2), 247-265. doi:10.1123/jis.2014-0081 [dostęp: 2026-07-07]
- [9]Shruti Tewari, Sammyh Khan, Nick Hopkins, Narayanan Srinivasan, Stephen Reicher (2012). Participation in Mass Gatherings Can Benefit Well-Being: Longitudinal and Control Data from a North Indian Hindu Pilgrimage Event. PLOS ONE 7(10), e47291. doi:10.1371/journal.pone.0047291 [dostęp: 2026-07-07]
- [10]Briar Irving, Christopher Kavanagh, Ronald Fischer, Masaki Yuki (2024). Dance for the dead: The role of top-down beliefs for social cohesion and anxiety management in naturally occurring collective rituals. PLOS ONE 19(3), e0291655. doi:10.1371/journal.pone.0291655 [dostęp: 2026-07-07]
- Dane / statystyka
- [12]FIFA (2023). One Month On: 5 billion engaged with the FIFA World Cup Qatar 2022. Komunikat prasowy FIFA (otwarty mirror Africa Newsroom) [dostęp: 2026-07-07]
- Organizacja / think-tank
- [13]The Cigna Group (2020). Cigna 2020 U.S. Loneliness Index. Cigna (dystrybucja prasowa MultiVu) [dostęp: 2026-07-07]
- Media
- [14]Robert Waldinger (2015). What makes a good life? Lessons from the longest study on happiness. TED [dostęp: 2026-07-07]
- [15]Liz Mineo (2017). Good genes are nice, but joy is better. The Harvard Gazette [dostęp: 2026-07-07]
- Książka
- [16]Émile Durkheim (trans. Joseph Ward Swain) (1915). The Elementary Forms of the Religious Life. George Allen & Unwin, London [dostęp: 2026-07-07]
- Inne
- [17]Wikipedia contributors (2026). 2026 FIFA World Cup. Wikipedia [dostęp: 2026-07-07]